Wyszków Viscobar
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rodzinne wspomnienia – wyszkowska saga cz. VI

wtorek, 15 Kwiecień 2014

fot. archiwum
Edward Gierek i Kazimierz Brejnak (z prawej). Poznań, połowa lat 70 XX w.
 
Lata 70 XX w., to bez wątpienia najlepszy okres w polskim przemyśle lotniczym. To właśnie wtedy dokonuje się tu ogromny skok cywilizacyjny, a  w wielu biurach konstruktorskich czołowych polskich zakładów powstają udane projekty samolotów i śmigłowców, które z powodzeniem znajdują nabywców w wielu krajach świata. Jednym z ojców sukcesu rodzimego przemysłu lotniczego jest wyszkowianin Kazimierz Brejnak, absolwent tutejszego liceum.  
 
Cd. 
Rok 1967 przyniósł kolejna zmianę w życiu moich rodziców (i również moim) – 13 kwietnia 1967 roku mój ojciec został powołany przez Ministra Przemysłu na stanowisko Dyrektora Technicznego Zjednoczenia Przemysłu Lotniczego (od 1969 roku Zjednoczenia Przemysłu Lotniczego i Silnikowego „Delta”). Zjednoczenie obejmowało ponad 40 zakładów przemysłu lotniczego i silnikowego, a ogólne zatrudnienie wynosiło około 180 tys. pracowników. Dla nas wiązało się to z przenosinami do Warszawy, co dokonało sie w sierpniu 1968 (przez pierwszy rok mój ojciec pracował w Zjednoczeniu i mieszkał w hotelu w Warszawie). 
Koniec lat 60-tych nie był dobry dla przemysłu lotniczego w Polsce, ówczesny I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, towarzysz Władysław Gomułka oficjalnie głosił pogląd, że przemysł lotniczy w Polsce nie powinien się rozwijać, i że polska powinna lotnictwo w całości oprzeć o import z ZSRR. Opinia ta budziła skrywany (w owym czasie nie można było mieć oficjalnie stanowiska innego od lidera PZPR), ale silny sprzeciw środowiska lotniczego. Dlatego też rok 1970 i dojście do władzy Edwarda Gierka przyniosło oczekiwane i akceptowane zmiany. Przemysł lotniczy miał za zadanie wdrażać i torować drogę nowym technologiom, często opartym na zachodnich licencjach, które miały dać znaczący impuls do rozwoju całego przemysłu. Nawiązano kontakty techniczne i handlowe z producentami z Kanady, USA, Anglii, Francji i Japonii. Polskie samoloty i śmigłowce były prezentowane na światowych wystawach lotniczych m.in. na międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu (na lotnisku w Le Bourget). Nie jest moją rolą ocena polityki kredytowej ówczesnej ekipy rządzącej, ale nie ulega wątpliwości, że polski przemysł lotniczy w latach 70-tych dokonał znacznego skoku cywilizacyjnego. W biurach konstrukcyjnych zakładów lotniczych w Świdniku (PZL-Świdnik), Mielcu (PZL-Mielec) i Warszawie (PZL-Okęcie) powstały projekty polskich śmigłowców i samolotów, których zmodernizowane wersje są do chwili obecnej produkowane i eksploatowane przez licznych użytkowników. Był to również okres rozwoju polskiego rynku usług agrolotniczych – polskie samoloty i polscy piloci latali nad polami Egiptu, Sudanu, Iraku i Iranu, a polskie śmigłowce do dzisiaj gaszą pożary w Hiszpanii i Portugalii.
Kazimierz Brejnak przez 15 lat kierował Zjednoczeniem Przemysłu Lotniczego i Silnikowego, do roku 1980 jako Dyrektor Techniczny, od 8 października 1980 do czerwca 1982, kiedy rozwiązano Zjednoczenie, jako Dyrektor Naczelny. Druga połowa lat 70-tych była okresem narastającego kryzysu gospodarczego, zakończonego wybuchem protestów gdańskich i powstaniem NSZZ Solidarność. Również po rozwiązaniu Zjednoczenia, aż do 1992 już będąc na emeryturze był powoływany jako ekspert i doradca przy wdrażaniu wielu programów lotniczych realizowanych w polskim przemyśle. 
Trudy stresującej pracy nie pozostały bez wpływu na jego zdrowie. W połowie lat 70-tych pojawiły się pierwsze objawy choroby wieńcowej (rzucił wtedy palenie papierosów), niestety nie powstrzymało to choroby, która przebiegała z dalszymi komplikacjami. Przeszedł dwa zawały serca i operację wszczepienia by-passów. Nie bez znaczenia były też wydarzenia stanu wojennego wprowadzonego w grudniu 1981 roku. W maju 1982 roku został internowany jego młodszy syn Marek, absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego i młody pracownik naukowy Instytutu Badań Jądrowych w Świerku. Nastąpiło to w okresie, kiedy ojciec przebywał w sanatorium i ze względu na stan zdrowia zdecydowaliśmy z mamą nie informować go o tym zdarzeniu, aż do jego powrotu do domu. Dzisiaj, kiedy wszyscy wiemy jakie było ostateczne zakończenie stanu wojennego i jak potoczyła się historia, czasami trudno jest nam zrozumieć, jakie były wówczas odczucia rodzin internowanych i ich samych.  Wiele osób twierdziło, że internowani będą przetrzymywani latami, a część została już lub zostanie wywieziona do Związku Radzieckiego. Oficjalnie nie można było otrzymać żadnej informacji o internowanym, czasami przez dłuższy okres nie było informacji, gdzie przebywa. Marek został osadzony w więzieniu na Białołęce w Warszawie. Udało się nam w końcu uzyskać zgodę na dwukrotne widzenie z nim. Podczas drugiego widzenia mój ojciec zasłabł i został karetką odwieziony do szpitala, gdzie przeszedł drugi zawał serca. Powróciły w jego pamięci tragiczne wydarzenia z lat czterdziestych i okoliczności porwania i śmierci jego kolegi licealnego Wiesława Boruckiego. Myśl, że jego synowi coś się stanie prześladowała go również po tym jak brat został zwolniony z internowania po 11 tygodniach.
Cdn.                                      
Jacek Brejnak

Kategoria: Wyszków znany i mniej znany

Tagi: , , , ,

Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź


Liczniki