Wyszków Viscobar
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Dawni mieszkańcy dworu w Głuchach cz. II

wtorek, 17 Czerwiec 2014

Dzisiejszym odcinkiem cyklu powracamy do artykułu dr Pauliny Zarębskiej z Lublina, opisującego dawnych mieszkańców dworu w Głuchach, który poza Norwidami był domem rodziny Deskurów, Jeziorańskich, Gawińskich.
 
fot. archiwum rodzinne
Antoni Gawiński z żoną Ireną z Jeziorańskich
 
 
Na dzień 8 sierpnia br. zaplanowane zostały uroczyste obchody 60 rocznicy śmierci, związanego z dworem, Antoniego Gawińskiego. Wybitnego artysty wszechstronnego – malarza, pisarza, ilustratora, projektanta witraży, strojów i scenografii teatralnych, krytyka. W 1945 r. Gawiński wraz żoną Ireną i siostrą osiadł w dworze Jeziorańskich w Głuchach, gdzie spędził resztę życia. Zmarł 29 lipca 1954 r. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Niegowie. Do dziś w tamtej okolicy pamięć o artyście jest wciąż żywa. U sióstr „Samarytanek” w Niegowie znajdują się trzy imponujących rozmiarów obrazy jego autorstwa, kolejny obejrzeć można w nawie bocznej niegowskiego kościoła, kilka prac znajduje się w rękach okolicznych mieszkańców. Arkadiusz Redlicki z Niegowa w jednym z zabrodzkich zeszytów historycznych, poświęconemu artyście pisze m.in. „ (…) Mieszkańcy Głuch do dziś, choć może z opowieści swoich rodziców lub dziadków, wspominają go jako niedużego, szczupłego i pełnego energii sąsiada. Widziano go wtedy siedzącego ze sztalugami przed dworkiem lub gdzieś na pobliskiej łące. Im Gawiński jawił się jako człowiek przyjazny, angażujący się w sprawy i problemy lokalnej społeczności. (…) O tym, że mieszkańcy Głuch lubili i szanowali artystę świadczy wypowiedz jednej z mieszkanek wsi pamiętających  tamte czasy: My do dziś na grobie u niego świeczki zapalamy. Tylko on  z żoną i siostrą tutaj są. Reszta rodziny pochowana jest na Powązkach. Człowiek dobry był, to trzeba o jego grobie pamiętać. (…)” „Przywrócić pamięć, ocalić od zapomnienia” – takie motto towarzyszy idei planowanych obchodów rocznicowych. Idei, która zyskuje wsparcie coraz szerszego grona sympatyków, już teraz nadając jej rangę ponadregionalną.
Marek Filipowicz
 
                                                                                                                             ***
 
„We dworze przebywały często matka Jerzego, Adela, od 1904 r. wdowa po Karolu Jeziorańskim oraz jej najmłodsza córka Irena. Odwiedzał je na wsi siostrzeniec Karola,  Antoni Gawiński, popularny wówczas warszawski malarz i krytyk sztuki; w 1910 r. ożenił się z Ireną. Zadłużony majątek jako resztówkę (z 16 ha gruntu) w 1912 r. wykupił z licytacji Bolesław Jeziorański. Rzeźbiarz przeniósł się do dworu wraz z żoną, Romaną z Objezierskich i trójką dzieci: Adelą, Stanisława i Karolem. W tym czasie stara siedziba zyskała nowy wystrój. Wnętrze i otoczenie zostało urozmaicone pięknymi rzeźbami wykonanymi przez nowego właściciela. Od strony ogrodu w szczycie artysta umieścił popiersie Adama Mickiewicza, a w ogrodzie – gipsowy odlew „Chrystusa u słupa” (1903-1904), ta sama rzeźba odkuta w piaskowcu jest dziś częścią nagrobka Karasiewiczów na warszawskich Powazkach. Na zewnętrznej ścianie domu powiesił płaskorzeźbę stylistycznie nawiązującą do antyku. Ganek  od strony ogrodu flankowały dwa gipsy na wysokich postumentach. Jeden z nich – to popiersie ojca rzeźbiarza (1903, do dzisiaj zachowane w zbiorach rodziny), a drugi popiersie kobiece. Bolesław Jeziorański oddawał się gospodarskim i społecznym obowiązkom; prawdopodobnie podróżował również w tych latach po Europie. Był założycielem okolicznych szkół elementarnych, np. w Dąbrówce oraz projektodawca pomnika Tadeusza Kościuszki, ustawionego tam w 1918 r. Podobnie jak jego brat Jerzy, był lubiany i szanowany przez okolicznych włościan. W 1920 r. z całą rodzina musiał uciekać przed wojskami sowieckimi do Warszawy. Po powrocie zastał dwór całkowicie zniszczony. Silne przeżycie wywołane obrazem zdewastowanych wnętrz, rozbitych rzeźb spowodowało załamanie i śmierć Bolesława. Majątek przejęły Adela i Stanisława; syn Karol uczył się w Warszawie i tam zamieszkał. Adela została nauczycielką w szkołach, które założył jej ojciec, a Stanisława po skończeniu kursu ogrodnictwa wykorzystywała swoja wiedzę w pracach gospodarskich. Dwór odwiedzała liczna rodzina, bywał też w nim Antoni Gawiński z żoną. W czasie  drugiej wojny światowej we dworze w Głuchach zakwaterowani byli niemieccy oficerowie. Pod koniec wojny, w czasie ofensywy, kiedy Rosjanie podchodzili pod Warszawę, w majątku przebywał około trzydziestu uciekinierów z okolicznych wsi. W pewnym momencie pojawili się sowieci, zaczęli demolować i niszczyć dwór oraz obejście. Dopiero interwencja stacjonującego w Niegowie generała wybawiła mieszkańców z opresji. Po wojnie majątek jako resztówka pozostał w rękach rodziny Jeziorańskich. W 1945 r. do Głuch przybył Antoni Gawiński z żona Ireną i siostrą Jadwigą. W czasie Powstania Warszawskiego spłonęło ich mieszkanie na warszawskiej Starówce. Utracili wszystko. W 1944-1945 r. przebywali w obozie w Kamieńsku. Przybyli do dworu wycieńczeni, ale pełni nadziei. Jadwiga i Irena włączyły się do prac w prowadzeniu gospodarstwa, był to bardzo trudny czas. Antoni próbował pomagać, malując obrazki, jednak zapomniany malarz, malujący niemodne baśnie i liryczne pejzaże znajdował nabywców jedynie w gronie dawnych wielbicieli. Niegdyś niezwykle aktywny ilustrator, po wojnie odmówił współpracy z nową władzą i odrzucił intratne zamówienie na rysunki do nowych książek dla młodzieży. Wolał snuć baśniowe opowieści, które zamieniał na język barw i kształtów lub słowo pisane. Podjął także trud odtworzenia z pamięci zniszczonych w czasie wojny opracowań: Malarstwo wczorajsze w Polsce, Uwago o malarzach XIX i XX wieku, Kartki z przeszłości. Pisał książki dla dzieci i poezje, które do dziś zachowały się w rękopisach w zbiorach rodziny. Planował również napisanie pamiętników, ale śmierć przerwała jego pracę. Po śmierci Adeli Jeziorańskiej na majątku pozostała tylko Stanisława. Ze względu na jej wiek i koszt utrzymania dworu rodzina Jeziorańskich zmuszona była w 1967 r. sprzedać Głuchy.”
Paulina Zarębska
Artykuł został napisany w dużej mierze na podstawie informacji ustnych oraz materiałów źródłowych będących w posiadaniu potomków rodziny Jeziorańskich.  
Artykuł pierwotnie ukazał się w: „Spotkania z zabytkami” nr.1 z 2005 r.” 

Kategoria: Wyszków znany i mniej znany

Tagi: , , , , , , ,

Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź


Liczniki